2. Etap: Skrzetuszewo – Boduszewo

26 km

Skrzetuszewo – Głębokie – Charzewo – Sroczyn – Turostowo – Dąbrówka Kościelna – Głęboczek – Boduszewo

http://

Ogólnie bardzo przyjemna trasa. Dużo lasów, pól i otwartej przestrzni. Szliśmy brzegiem Puszczy Zielonka. Na skraju puszczy leży rozległa wieś Dąbrówka Kościelna. W centrum wsi stoi kościół pielgrzymkowy pw. Wniebowzięcia NMP. Wnętrze świątyni skromne ale uwagę należy zwrócić na ołtarz główny z cudownym obrazem Matki Boskiej Dąbrowieckiej.

Nocleg wcześniej zarezerwowany w Gospodarstwie Agroturystycznym – Czesław Matoga w Boduszewie okazał się niewypałem. Właściciel żądał 30zł od osoby za bardzo brudne łóżka i pokoje. Nie wspomnę o 7 ujadających psach. Tę informację o noclegach należało by usunąć z przewodnika.

Dość szybko dzięki pomocy mieszkańców znaleźliśmy spanie (nie byle jakie) w Pałacu w Boduszewie. Dla pielgrzymów zniżka po 30zł od osoby (pościel + ręczniki).

DSCN0272

 Zdjecia z tego etapu mozna ogladac tu (prosze przycisnac)

DSCN0119

Relacja   –   Zofia Fryźlewicz

2. dzień, środa, 11.05., Skrzetuszewo – Boduszewo, 26 km (50 km)

Dzień podobny do wczorajszego, cieplejszy i chyba ze zniżką ciśnienia, bo musiałam zażyć ponadprogramową tabletkę. Droga kolorowa, ale oprócz kwitnącego rzepaku, nie ma żadnych innych kwiatków, mlecze przekwitły, a tak charakterystyczne o tej porze roku na miedzach maki i rumianki pewnie wymarły, bo na razie nigdzie ich nie widać. Większa część drogi przez Puszczę Zielonkę, chociaż ta puszcza przypomina bardziej młody las ze świeżo pokrytymi jasnozielonymi liśćmi dębów, które tutaj dominują. Stąd nazwa na naszym szlaku Dąbrówki Kościelnej, ze znanym w diecezji gnieźnieńskiej sanktuarium MB Dąbrowieckiej, z Jej kultem od XVII w (koron. 1969 r.). Przed kościołem stoi figura uznawana za podobiznę św. Jakuba, ale piesek u jego nogi zdradza, że jest to raczej św. Roch.

Nocleg był zarezerwowany w Boduszewie, w agroturystyce Matogi Czesława. Jak szybko tam przyszliśmy, tak szybko wyszliśmy, bo warunki koszmarne. Przy wejściu na podwórko przywitał nas jazgot licznych psów (może tam był też azyl ?), wokół wejścia do domu wyjątkowy bardak z wszelakim sprzętem i żelastwem, w domu, już od progu odrażająco brudne podłogi i szmaty na nich. Łóżka z pościelą, na której śpią robotnicy budowlani, a łazienka za kotarą z czasów mieszkań komunalnych wczesnego Gomułki. Zarządziłam w tył zwrot i znów droga przed nami w poszukiwaniu noclegu, myśleliśmy o Murowanej Goślinie, odległej o 3km. Z marszu w tamtym kierunku zawróciła nas kobieta pracująca w ogródku, podpowiadając o możliwości noclegu w Karczmie Stajenka lub w Pałacu. Trzeba było się wrócić ok. 1 km; w Stajence były tylko 3 miejsca, więc poszliśmy dalej do Pałacu, gdzie znaleźliśmy noclegi w świeżo odnowionych pokojach (jego właścicielka odzyskała pałac po wielu latach wyprowadzania z niego innych użytkowników), na nowych łóżkach i w nowej pościeli, do dyspozycji była kuchnia, 30 zł/os.